Mommy...
Właśnie wycinają różne złe żeczy z brzuszka mojej mamy w szpitalu. A potem do niej pojadę i się z nią zobaczę. Na pewno... Całuję Cię mamo :*
drummer 2009-12-29 11:29:37 skomentuj (0)
hide and seek
jeśli chcesz to czytać zapuść sobie ten kawałek; zrozumiesz lepiej --> http://www.youtube.com/watch?v=eAKh26bfkpw
Tak właśnie. To taka zabawa w chowanego była z samym sobą przez te dwa lata. Dwa lata! Kiedyś tu pisałem i to było dwa lata temu... A potem się zagubiłem... jak te dzieci co biegną chodnikiem. Po chwili zapomną się biegnąc za szybko i gubią mamę z oczu, która pojawia się po minucie szlochów, przytula, daje całusa i wszystko jest już dobrze.
Wiele się działo. Zgubiłem się. Potem się odnalazłem. Potem znów się zgubiłem. Prawie rozwaliłem związek. No i się odnalazłem. Na jak długo? Cholera, miejmy nadzieję, że na zawsze. I jeszcze ten film co dopiero skończyłem oglądać, American Beauty. Ale tak właśnie człowiek przekonuje się o prawdziwości mądrości ludowych, tj. "przyjaciół poznaje się w biedzie", "cudze chwalicie swego nie znace", itd. Teraz mam plany, wszystko jest mniej więcej poukładane, tak jak ja to lubię - plany, zasady, reguły, porządek, ambicje i parę innych niezbyt mocnych w Scrabble słów. Czasem wydaje mi się, że należała by mi się taka kulka jak Lesterowi w American Beauty. Ale widać jeszcze nie zapracowałem na to, żeby umierać z uśmiechem na ustach.
Po podjętej decyzji o mojej przyszłości zawodowej, wszystkie znaki na niebie, ziemi i w komputerze wskazują, że była ona błędna... :/ I co ja mam robić?
Widzisz Zyziku, jakie to życie. Tobie się wydaje, że w tych swoich kilku calach kwadratowych siedzisz, nie ma gdzie pójść, co porobić. A widzisz co się dzieje z Twoimi braćmi? Nie ma ich prawie, na skraju wyginięcia. Ludzie starają się chronić Was, byście Wy, piękne i rzadkie zwierzęta znów swobodnie zaludniały planetę.
Ile my Zyziku mamy wspólnego. Tobie się wydaje, że ja jestem wolny. Nie jestem, tylko to moje pudełko jest trochę większe. To pudełko to zobowiązania, te pożądane (jak miłość i pasje) i narzucone (praca, różnorakie zasady). Znowu i Ty i ja i kilka (tak, dokładnie, niewiele ich jest)innych osób wiemy jaka jest prawda i ją mówimy ale na razie nie możemy wyjść z Pudełka by ją ogłosić bo jest nas za mało. Jesteśmy póki co zdani na łaskę tych, którzy nam różne rzeczy narzucają, często niesłusznie i niesprawiedliwie, tych "których prawdą jest autorytet, a nie odwrotnie" (to powiedział Pan Gerald Massey).
"Władza korumpuje, władza absolutna korumpuje absolutnie" - Lord Acton.
Czemu ludzie nie zdają sobie sprawy, że to prowadzi do nikąd? To prosta ścieżka do samozagłady, stagnacji, zacofania.
1)Bogactwo przynosi szczęście.
2)Nadmiar bogactwa przynosi władzę.
3)Władza przynosi więcej bogactwa.
4)Wróć do punktu 1.
Po co kumulować bogactwo gdy można je spożytkować na pomoc zamiast na władzę? Po co władza absolutna gdy po pewnym czasie nie będzie już kim rządzić bo ludzie, którzy są najwartościowszym surowcem naturalnym będą bezmózgimi pacynkami wykonującymi bezmyślnie każdy rozkaz. A gdy to nastąpi gdzie postęp? Postęp ustanie bo nie będzie na niego popytu. A jeśli nie idziesz naprzód to się cofasz.
Ale kiedyś Zyziku nadejdzie czas żeby wyjść z Pudełka i powiedzieć prawdę.
Co mial wspolnego dzisiejszy dzien z pazdziernikiem zeszlego roku? Zapach powietrza, pogoda, niepewnosc, scisk w gardle, tesknota za domem, tlumy ludzi, ten sam (dokladnie) zapach przygotowywanego jedzenia w kuchni jednej z poblizszych instytucji, uczucie wstydu, wrazenie, ze nie znaczy sie nic. Dokladnie to samo czulem dzis co w dzien gdy zaczalem prace w hotelu. Bylem leszczem. Teraz jestem troche bardziej obytym w swiecie leszczem. drummer 2007-09-04 21:26:35 skomentuj (0)
Ta notka jest na swoj sposob niezwykla. Zostala napisana z mojej komorki jadac porannym autobusem... Dotychczas pisalem tylko wieczorem :D Ale tak powaznie, z jednej strony niesamowicie technika poszla do przodu ale dla mnie jest to tez w jakis sposob przerazajace. Mozemy komunikowac sie z osobami na drugiej polkuli, robic zakupy, grac, etc. A co jesli w calym tym postepie zaczniemy w ten sposob byc w stanie decydowac o czyims zyciu? Moze przesadzam...
Zostałem bardzo (szczerze to niespodziewanie) miło powitany z powrotem w pracy. Szkoda, że moja Niunia nie może powiedzieć tego samego. Wolałbym być na jej miejscu bo Ona w żaden sposób nie zasługuje na to co się jej dostaje :/ Ale może w tym jest sens? Próba siły, cierpliwości? Po powrocie do domu po pierwszym dniu w pracy mój Skarb zaskoczył mnie założonymi na okna firankami. Zrobiło się tak po domowemu. Trochę aż surrealistycznie :) Myślę co by tu jeszcze dopisać. Ja już wróciłem z wakacji ale mój mózg najwidoczniej jeszcze nie :P Dobranoc.
Tak jest, jedziemy na wakacje do Londynu, pozwiedzać, zarobić trochę. A czemu nie odwrotnie? Bo na wakacje się jedzie z miejsca, które się nazywa domem i do którego chce się zawsze wrocić. Ot dlaczego :)
Sporą część ostatnich dwóch tygodni spędziłem nad rozmyślaniami co do mojego rozwoju zawodowego i - jak to się mówi - w którym kierunku rzucić butem by potem pójść i go szukać... TAK KURNA, TAK SIę MóWI. OD DZIś TAK SIę MóWI I żADNYCH PYTAń!!!! :D Otóż przekonałem się z pomocą kilku osób, że na karierę muzyka profesjonalnego mam nikłe szanse. Po prostu czas jest dobry na spełnianie marzeń, ale jest za późno na spełnianie niektórych marzeń i trzeba je odstawić na dalszy plan (ale o nich nie zapominać). Otóż podjąłem decyzję kontynuowania nauki, która to decyzja podparta jest szczerą chęcią rozwijania siebie prywatnie i zawodowo. Nikt mi już nie musi mówić "Ucz się dziecko bo to ważne". Wiem, że to ważne, a w dodatku wiem dlaczego to jest ważne. Ważne jest ponieważ daje to możliwość poszerzania swojej wiedzy z zakresu w którym CHCEMY się kształcić a nie na który jest POPYT. Ważne jest to też ponieważ kiedyś będzie rodzina, dom, tzw. dorosłe życie (no i oczywiście spełnianie marzeń kiedyś odłożonych na później :) i jakoś sobie trzeba na to wszystko pozwolić. Ta notka zrodziła się - pośrednio - dzięki: Niuni, Trollowi, Piotrkowi M.
Z powyższym akapitem wiążą się dwie następne prawdy które chciałbym przekazać sobie i ewentualnym czytelnikom:
1) Chciałem być bębniarzem i zawodowym muzykiem. Ćwiczyłem, uczyłem się. Teraz chcę być tłumaczem. Ale to nie znaczy, że cały ten czas, który spożytkowałem na zajęcia związane z muzyką jest stracony. Po prostu potrzeba czasu, prób, upadków i potknięć żeby zdać sobie sprawę z pewnych rzeczy, do których trzeba po prostu 'dojrzeć'.
2) Bardzo poważnym problemem mojego pokolenia jest, że dużo ludzi robi studia. Tak, właśnie. I chodzi tu o robienie złych studiów. Dopiero po niedawnej rozmowie z Niunią zdałem sobie sprawę jak poważny to jest problem w głowach niektórych ludzi. Ile razy słyszałem "Zrób studia. Nieważne jakie, po prostu miej papier". No i poszli i zrobili. Tylko czemu się mówi, że magistrzy zamiatają ulice? Bo Ci magistrzy nie zdają sobie sprawy, że studia to nie jest etap w życiu człowieka, który można przyrównać do tańca po polu minowym, ograniczonym drutem kolczastym i będąc pod ostrzałem karabinu maszynowego. Studia to powinien być dobrowolnie spędzony czas na pozyskiwanie wiedzy na temat, który nas interesuje, zajmuje, bawi i z którym wiążemy naszą przyszłość. To nie kara, to przywilej. Ludzie nie ukierunkowują się od najmłodszych lat. Nie zdają sobie sprawy, że praca poza pieniędzmi powinna przynosić satysfakcję i samorealizację, co w końcu ma wpływ na wiele aspektów naszego życia: związek, wychowanie dzieci, samopoczucie, samoocena, itd. Każdy jest inny i każdy jest stworzony do czegoś innego. Nie stworzymy z muzyka chirurga, z pielęgniarki fizyka, a z malarza analityka finansowego. To syzyfowa praca a i tak, prędzej czy później, kamień runie w dół i z hukiem roztrzaska się u podnóża góry zwanej życiem.
Tak, we wtoreczek już nas tu nie będzie. Staramy się myśleć pozytywnie, że za jakiś czas znowu tu przyjedziemy. Raz nawet jak przyjedziemy to już tu zostaniemy :)
Aha, i bardzo bym prosił, by Ci, którzy pojechali za granicę, i których był to samodzielny i świadomy wybór, by nie narzekali jak im tam ciężko. Tutaj ludzie też sobie ludzie układają życie, może nie dysponując takimi pieniędzmi jak tam, ale się da. Nikt was tam nie wypychał na siłę i proszę się nie żalić!
Czasem sobie myślę, po cholerę ja komuś udzielam rad, podczas gdy nikt tych rad nie słucha. Sam kiedyś zacząłem się zastanawiać, jeśli np ktoś mówi mi "Nie smuć się, że coś się kończy - ciesz się, że trwało" to czemu nie posłuchać tej rady zamiast zamiast uprawiać ascezę i torturować się samemu mówiąc "A tam, łatwo Ci powiedzieć". Przykłady można mnożyć ale warto by było, zamiast tylko o sobie, pomyśleć jeszcze o tej osobie 'radzącej', i postawić się na jej miejscu, "Jakbym to ja się czuł gdybym się produkował przez godzinę, powodując u siebie ból gardła i wydmę płuc, a to zostało totalnie olane".
Fakt, że czasem potrzebuje się tej rady i nie zawsze ona przychodzi...
Nie wiem jak to jest, czy one mnie szukają, zawsze są tam gdzie ja. No przeważnie. Kilku uratowałem życie, jednego, znalezionego martwego na chodniku, pochowałem sam. Dzisiaj żeby nie przejechać jednego musiałem niezły manewr samochodem wykonać. Jeż... :) A ten filmik jest po to by ukazać jak słodkie są to stworzonka:
Dlaczego chce mi się płakać? Czy to przez Hide and Seek Imogen Heap? Czy to przez dzisiejszy dzień? Czy to ta rzeczywistość? Przed chwilą jeszcze obejrzałem jakieś video PETy żeby sobie jeszcze bardziej zmasakrować jaźń. Gdy oglądam te wszystkie clipy o tym 'nowym porządku świata', globalizacji... Koniec świata nie nadejdzie z niebios. Nie patrzcie w górę. Popatrzcie co się dzieje między wami. Koniec świata przyjdzie od ludzi, którzy na niego pracują od dziesiątek lat. Na pewno zostało to w jakiś sposób zbadane, lecz chyba można śmiało powiedzieć, że w ciągu ostatnich 100 lat dokonało się więcej przełomów i zmian w środowisku, przemyśle, demografii, etc. niż chyba przez oba pierwsze millenia po Chrystusie. Gdzie jest sens? Ja wiem, że to moje życie, że powinienem zadbać o siebie, najbliższych, ale widząc to co się dzieje wokół mnie i to do czego zmierza ten świat myślę o sobie "Chryste, jestem taki mały. Ziarnko piasku w klepsydrze, które kiedyś opadnie na jej dno razem z innymi aż piasek przestanie się przesypywać." Może to śmieszne ale w tej sytuacji geopolitycznej, myśl o kontynuacji studiów, ćwiczeniu na bębnach, planowania czegokolwiek wydaje mi się tak śmieszna i niepotrzebna. Ten blog, to co ja tu piszę. To co jest w mojej głowie. Gdyby ludzie byli bardziej zdecydowani, zdeterminowani, edukowani, uświadamiani o skutkach dążeń możnych tego świata... Czy to nie jest powód by się zjednoczyć? Czymże są wojny religijne, wojny gangów na ulicach, konflikty między sąsiadami, kłótnie pomiędzy kierowcami, naprzeciw tego co nadchodzi? Zamiast toczyć małe wojny ludzie się powinni zjednoczyć by walczyć o przyszłe pokolenia, by żyły one w pokoju, sprawiedliwości. Bredzę już, spać mi się chce. Wiem co chcę napisać lecz nie umiem tego ubrać w odpowiednie słowa. Język, cholera...
Zastanawiam się tylko co ja mam zrobić w tej sytuacji. Ja wiem, to jest tak odległe, że nie powinno mnie dotyczyć. Wiem, że głupim jest zadawanie tego pytania ale jaki jest sens? Kiedyś zastanawiałem się jaka jest rola religii. Może właśnie chodzi o to. Bóg... Nazwij go jak chcesz: Budda, Allah, Kriszna, Shiva. Nawet użycie słowa Bóg trochę tu szczypie. Ja przyjmuję dwa poglądy. Nie potrafię ich konkretnie nazwać ale potrafię opisać. Jeden z nich jest bardziej a drugi mniej racjonalny. Ten pierwszy każe mi myśleć, że jest pewna siła. Może tak - Siła. Siła, której przypisuje się autorstwo lub zapoczątkowanie ze względu na wiarę w nią pewnych zasad moralnych, które z czasem okazały się słuszne i prawidłowe. Powstanie świata to czysta chemio-fizyka a religie zrodziły się z ludzkiego pragnienia wiary w nadprzyrodzoną moc, która się nimi opiekuje, z pragnienia zachowania porządku świata, cholera go wie. Gubię się już. Chodzi o to, że religia jako taka została stworzona przez człowieka, a człowiek przypisuje ją Sile by wrosła jej wiarygodność. Tak więc z tego wynikło w mojej małej główce, że religia nie polega na wierze jako takiej, lecz na przestrzeganiu pewnego kodeksu moralnego, w czym wiara w Siłę ma być motywacją by tego kodeksu się trzymać, bodźcem, kotwicą.
Mój drugi koncept Boga to przyjaciel. przyjazna osoba, Ojciec, niewidzialny patron, do którego zwracam się podczas modlitwy. To dla mnie jakby bardziej ludzka i przyjazna, ciepła metoda pojmowania teorii, którą wysnułem w poprzednim akapicie. Jak to się stało, że dostałem miłość gdy o nią usilnie prosiłem? Nie mówię o wymodlonym zdaniu egzaminu bo tutaj kluczem jest motywacja do nauki i tyle. Ale pewne rzeczy, które po prostu przyszły gdy ich najbardziej potrzebowałem. Nie raz, nie dwa, wiele razy. Jestem osobą, która nie wierzy w przypadek.
A więc Panie Boże, nie sądź, że bluźnię. To są moje starania teoretycznego wytłumaczenia sobie zjawisk niezwykłych. I nie bój się o moją wiarę. W jakikolwiek z tych dwóch wyżej wymienionych sposobów będę myślał, będę szedł z Tobą. Albo raczej żywię nadzieję, że to Ty będziesz szedł ze mną. I mam też nadzieję, że świat zboczy z drogi, którą teraz idzie. Nieważne czy pójdzie tą mniej lub bardziej racjonalną ścieżką. Ważne by postępował dobrze i nie na szkodę sobie i innym. Starał się patrzeć w przyszłość w trosce o innych. Nie wiem co jeszcze powiedzieć. Przeczytam to co napisałem teraz jutro i wtedy zdecyduję, na 'świeżo', czy są to bzdury napisane pod wpływem zmęczenia, które należy usunąć, czy może jednak coś w tym jest.
Tak, kuźwa, jestem w mojej ukochanej ojczyźnie. Kaczory Kaczorami ale Polskę kocham i to się nie zmieni. Martwią mnie jedynie zapewnienia moich znajomych gdy oznajmiam im, że mój powrót do domu (tego prawdziwego, z białym tynkiem, garażem i rodzicami) datuję na za kilka lat conajmniej. Ich reakcja jest następująca: 'Już nie wrócisz'. Cholera wie.
Dobra, żarty na bok, Kaczory też. Za niedługo cholercia będę musiał zmienić adres tego bloga z drummer.blog.pl na translator.blog.pl jeśli moje wątpliwości dotyczące mojej przyszłości zawodowej będą sie nasilały. Mianowicie oświeciło mnie, że trudno jest w Londynie żyć z muzyki (aczkolwiek jest to możliwe) a Polsce to jak budowa domu na skarpie, którą codziennie podmywa rzeka. Faktem jest, że większość muzyków, która wydaje płyty i gra koncerty jednak robi coś innego by żyć. Muszę jeszcze zbadać sprawę ale niestety spełnianie marzeń to nie niedzielny spacer z pieskiem po parku.
Dzisiaj wpadł mi do głowy pomysł. Już moja babcia powiedziała, że J. jest takie fajne, takie spokojne, że bardzo dobrze sie tu czuje. Tak? To ja tu kuźwa zrobie drugie Palm Springs, wybuduję luksusowe domy szczęśliwej starości gdzie na kolacje będzie grysik z kawiorem. Tylko będę musiał z tym poczekać aż emerytury w Polsce będą jak w Stanach.
Na koniec, by utrzymać siebie i każdego kto to czyta w świadomości:
Uczymy się języka. Dorastamy z nim. On kształtuje naszą wiedzę o świecie, kształtuje nas, definiuje nas, nasze pochodzenie, warstwę społeczną. Uczymy się jego teorii, mówimy nim, zdajmy z niego egzaminy... Więc dlaczego kurwa tak trudno jest wyrazić tym językiem to co się czuje??? >:(
Czy możliwe, żeby jedna osoba pukająca do drzwi miała wpływ na moje marzenia? Całe moje życie? Ja rozumiem królowie, którzy jedną decyzją budują pałace kosztem stu tysięcy istnień, dyktatorzy "puszczający" przez kominy krematoriów kilka milionów ludzi, prezydenci wszczynający wojny bez jasnego powodu. Ale moje marzenia...?
Głuchoniema para po slubie miala problemy bo jak bylo ciemno w sypialni nie mogli sie porozumiewac na migi bo nic nie widzieli. Ona wpadla na pomysl i 'mowi' do niego: "Kochanie moze po zgaszeniu swiatel gdy bedziesz mial ochote na seks dotknij mojej prawej piersi. Jeśli nie bedziesz mial ochoty dotknij lewej." On: "Wspanialy pomysl! To w takim razie Ty jak bedziesz miala ochote na seks chwyc za mojego penisa i pociagnij raz. A jeśli nie bedziesz miala ochoty to tez za niego pociagnij.... 50 razy"
a dzisiaj byłem na koncercie Wy nieeeee :P Pat Metheny i Brad Mehldau. aż sobie płytę kupiłem. miałem wybór bo tego samego dnia dzisiejszego grali oni i Isis w Koko. wybrałem wyższy poziom i się nie zawiodłem. na koniec ludzie tak klaskali i wyli ze chłopcy musieli jeszcze raz wyjśći zagrać :) line-up:
piano: Brad Mehldau
guitar(s): Pat Metheny
bass: Larry Grenadier
drums: Jeff Ballard
a dzisiaj taka scenka. jak każdego dnia w pracy robie za słupek. podchodzi facecik, niepozorrny, niewysoki, po angielsku nie umi za bardzo. podaje mi cv. pytam jaką pozycją jest zainteresowany. odpowiedź: każdą. podziękowałem, mały człowieczek odszedł. po drodze do biurka Świętej Krowy (Concierge) czytam: Professor of applied physics.
Przemek 22:43:13
siemasz
Przemek 22:43:16
co slychac?
trolu 22:43:31
a jutro anola zdaje
trolu 22:43:34
ustnie
Przemek 22:43:36
:)
Przemek 22:43:40
powodzenia
trolu 22:43:41
pisemnie nastukalem na 4
Przemek 22:43:49
sliczota
Przemek 22:43:50
:*
trolu 22:43:51
i trzeba sie popisac ustnie :)
trolu 22:43:54
ano
trolu 22:44:01
;)
trolu 22:44:05
mieszkanko juz nowe masz?
Przemek 22:44:25
od 7 lipca
Przemek 22:44:32
przyjezdzamy w sierpniu
Przemek 22:44:34
na 2 tygodnie
trolu 22:44:51
no to bomba
trolu 22:44:59
nie moge sie doczekac
trolu 22:45:00
:)
Przemek 22:45:03
:)
Przemek 22:45:09
ciesze sie strasznie
Przemek 22:45:14
stesknilem sie jak cholera
trolu 22:45:51
no a ja jak narazie
trolu 22:45:55
bede miec robote
trolu 22:46:02
przez najblizsze weekendy
Przemek 22:46:03
gdzie?
trolu 22:46:17
w sobote i niedziele dni jedlicze
trolu 22:46:17
a
trolu 22:46:36
za tydzien Lombard gdzies pod lancutem
trolu 22:46:48
za dwa tygodnie Doda Elektroda :D
trolu 22:47:10
powiem ci
trolu 22:47:16
ze gdyby nie urzedy miast
trolu 22:47:19
i gminy
trolu 22:47:30
to ja nie wiem z czego by zyly te gwiazdki polskie
trolu 22:47:37
bo jak sie sezon zaczyna
trolu 22:47:42
to objezdzaja kraj
trolu 22:47:58
po roznych dniach, jarmarkach, piknikach
Przemek 22:49:13
no rozumiem
trolu 22:49:27
tiu masz moje swiatelka sprzed dwoch tygodni
trolu 22:49:29
http://www.krosmedia.pl/galerie/?id=135
Przemek 22:49:34
hmmm
Przemek 22:49:37
no taka dola muzyka
Przemek 22:49:46
tutaj sa przynajmniej jakies festiwale
Przemek 22:49:54
w telewizji graja
Przemek 22:50:06
hm nie wiem na czym wlasciwie rozica polega
Przemek 22:50:14
mnie zawsze denerwowalo
Przemek 22:50:17
ze muzyka
Przemek 22:50:22
byla wlasnie tak jak mowisz
Przemek 22:50:26
takim popychadlem
Przemek 22:50:37
traktowana po matczynemu
Przemek 22:50:45
uzywana w roznych brudnych celach
Przemek 22:50:55
zastanawialem sie jakby tu zmienic idee muzyki
Przemek 22:51:06
zeby byla ona sila sprawcza sama w sobie
Przemek 22:51:53
marzy mi sie
Przemek 22:51:59
wyszkolic tutaj
Przemek 22:52:03
i przyjechac tam do nas
Przemek 22:52:04
pokazac
Przemek 22:52:10
co to znaczy profesjonalna muzyka
Przemek 22:52:17
fuck
trolu 22:52:30
pomysl niezly
trolu 22:52:31
:))
trolu 22:52:37
mi sie za granice nie spieszy
Przemek 22:53:49
tzn?
Przemek 22:53:54
niezle te swiatelka
Przemek 22:53:57
nowidzisz
Przemek 22:54:02
np taki stan borys
Przemek 22:54:09
nie powiem
Przemek 22:54:12
kiedys gwiazda
Przemek 22:54:15
a teraz?
Przemek 22:54:21
jak to powiedzial moj tata kiedys
Przemek 22:54:26
'daja zarobic ramolom'
trolu 22:54:32
;)
Przemek 22:54:34
zjadanie wlasnego ogona
trolu 22:54:44
stan borys fajnie gral
Przemek 22:54:46
slizganie sie na swoich dokonaniach z przeszlosci
trolu 22:54:48
zespol niezly ma
trolu 22:55:04
takich mlodych samych wzial
Przemek 22:55:05
no wiem
trolu 22:55:11
ale ludzi bylo malo na koncercie
trolu 22:55:18
i pijanych z polowe
Przemek 22:55:22
no widzisz
Przemek 22:55:32
malo jest artystow
Przemek 22:55:38
ktorzy przyciagaja widownie
Przemek 22:55:42
nei skandalami
Przemek 22:55:43
cyckami
Przemek 22:55:53
ani niegdysiejsza swietnosca
Przemek 22:55:57
ale muzyka
Przemek 22:56:02
profesjonalizmem
Przemek 22:56:14
i tym co szczerze i z serca i nie pod publike maja do rpzekazania
Przemek 22:56:44
ja chyba tu kuzwa nie pasuje
Przemek 22:56:57
moj idealizm mnie kiedys zabija
Przemek 22:56:59
zabije
Przemek 22:57:03
albo umre z glodu
Przemek 22:57:09
albo mnei ukrzyzuja
Przemek 22:57:22
fuck
trolu 22:58:13
;)
trolu 22:58:21
wazne zebys mial radoche
trolu 22:58:24
ze tego co robisa
trolu 22:58:27
z
Przemek 22:58:35
chcialbym zebysmy razem to robili
trolu 22:58:38
przeciez mozna pograc dla pieniedzy
trolu 22:58:40
fajna muze
trolu 22:58:43
nie do konca taka
trolu 22:58:46
jakbys chcial
trolu 22:58:55
i powoli rozkrecac cos swojego
trolu 22:58:59
dobracowac
trolu 22:59:06
i wyjsc z mocnym uderzeniem
Przemek 22:59:06
no w dzisiejszym swiecie inaczej sie niestety nie da
trolu 22:59:07
:)
trolu 22:59:08
nie?
Przemek 22:59:21
dzisiaj muzyk jest jak dziwka
Przemek 22:59:32
najpierw daje dupy
Przemek 22:59:46
a potem staje sie alfonsem
Przemek 23:00:14
if you catch mu drit? :P
Przemek 23:00:19
my drift
Przemek 23:01:25
chyba Cie nudze
trolu 23:01:35
nir nie
trolu 23:01:40
no gadac o tym mozna wiele
trolu 23:01:48
sa ludziowie co graja po swojemu
trolu 23:01:52
i maja wiernych fanow
trolu 23:02:02
ale raczej w TV i radio ich nie ma
trolu 23:02:18
ale zyja gdzies tam w polswiatku muzycznym
trolu 23:02:23
i ludzie ich kojarza
trolu 23:02:30
i/m sure
trolu 23:02:42
czasem pewnie dogrywaja
trolu 23:02:54
cos na wielkie plyty wielkich gwiazd
trolu 23:02:56
jako sesyjni
trolu 23:03:06
ale nazwisko kojarza ludziowe tylko jedno
trolu 23:03:18
np. kasia kowalska
trolu 23:03:27
gra teraz kiszke z kapucha
trolu 23:03:32
takie cus ble ble ble
trolu 23:03:34
ale z kim!!
trolu 23:03:39
pilichowski na basie
trolu 23:03:45
dąbrówka na perkusji
Przemek 23:04:24
heh
Przemek 23:04:49
czas pokaze
Przemek 23:05:03
jak myslisz
Przemek 23:05:08
znudzi Ci sie kiedys muzyka?
Przemek 23:06:29
halooooooooo
trolu 23:06:44
?
trolu 23:06:47
e no co ty
trolu 23:06:54
jak za kazdym razem
trolu 23:07:03
jak wracam do domu
trolu 23:07:10
to mnie geba boli
trolu 23:07:17
bo sobie nuce pod nosem
trolu 23:07:25
i perkusje udaje
trolu 23:07:27
jak gdzies ide
trolu 23:07:35
i jak na wariata na mnie patrza
trolu 23:07:36
:D
Przemek 23:07:37
:D
Przemek 23:07:45
i bardzo dobrze
Przemek 23:07:48
tak trzymaj :D
trolu 23:08:28
ano widzisz
trolu 23:08:33
no way
trolu 23:08:36
zeby mi sie znudzilo
trolu 23:08:44
najwyzej przestawie sie na bas
trolu 23:08:48
albo saksofon
trolu 23:08:52
albo jeszcze cos innego
trolu 23:09:00
jak mi sie gitara znudzi
Przemek 23:11:28
ide
Przemek 23:11:35
obejrzyj sobie to
Przemek 23:11:40
http://www.gethappy.com/watchmore.html
Przemek 23:11:43
dobranoc
trolu 23:11:52
si ja
trolu 23:12:00
fajnie ze przyjedziecie
widzisz Zyziku, niektórzy by pomyśleli: "siedzi sobie tam, dają mu jeść o nic się nie martwi". albo powiedzieli by widząc ptaka: "lata, nic go nie ogranicza, nie ma dla niego miejsc niedostępnych". a ja mówię patrząc na człowieka "wolny, nie ma dla niego miejsc niedostępnych, ma wolną wolę, umiejętności by nakierować swoje życie jak chce. je kiedy chce, nie kiedy mu dadzą (w większości przypadków, nie są mu obce głębiny, przestworza, podziemie, wszystkie żywioły." chyba jednak dobrze jest być człowiekiem.
przeprowadzamy się! będziemy płacić 300 funtów miesięcznie więcej ale do cholery sami na to "robimy" więc możemy sobie pozwolić. nie mam zamiaru spędzić kilku lat w tym zapchlonym mieście mieszkając z 13 osobami pod sobą :/
w sumie nie chce mi się pisać. robię to żeby nie dać umrzeć temu umierającemu już miejscu. a wszystko dlatego, ze zdałem sobie sprawę, że nie ma za bardzo to wszystko jakiegoś konkretnego celu. mało ludzi zaglądam jeszcze mniej komentuje. nie to żebym pisał dla kogoś, w końcu to jest mój blog dla mnie, ale w takiej sytuacji mogę sobie równie dobrze pomyśleć to co właśnie piszę albo zapisać to na kartce papieru a potem to wyrzucić.
mówią, że marzenia się spełniają. nie przestałem im wierzyć.